Opłaty adiacenckie. Kto zyskuje, kto traci

Opłata adiacencka to zmora właścicieli ziem, ale jednocześnie ważne źródło dochodu dla gmin. Jest potrzebna, by kontynuować ich inwestycje, ale wg posiadaczy działek jest niesprawiedliwa.

Jak podkreślają właściciele ziem, nie chcą płacić za coś, na czym im nie zależy. Kupując działkę nie myśleli raczej o jej podziale ani sprzedaży, a w razie, gdyby gmina zdecydowała się na podział ziem na drobniejsze fragmenty, wtedy wzrasta ich cena i właściciel jest zobowiązany do uiszczenia stosownej opłaty za wzrost wartości działki. Opłata jest pobierana od określonej części zysku ze sprzedaży.

Co ciekawe, opłata należy się gminie nawet wtedy, gdy posiadacz wcale nie zamierza sprzedawać nieruchomości. Podobnie jest z drogami czy kanalizacją – właściciele muszą za nie zapłacić mimo, że ich nie potrzebowali.

kupno domu

Opłaty adiacenckie są niezbędne Skarbowi Państwa oraz jednostkom terytorialnym, ponieważ to te dwie instytucje najczęściej prowadzą inwestycje mogące w jakiś sposób zwiększyć wartość nieruchomości. Problem polega na tym, że przeprowadzając takie działania, praktycznie zmuszają posiadaczy do płacenia za coś, co jest od właścicieli zupełnie niezależne.

Jedynym pozytywem jest fakt, że opłatę tą można rozłożyć na roczne raty. Niemniej jednak, jej stawki mogą być naprawdę dość wysokie i sięgać nawet 30% lub 50% zysku z ewentualnej sprzedaży działki.